Natural summer face masks

Jestem przeogromną fanką naturalnej i prostej pielęgnacji. Od kiedy pamiętam nakładałam na siebie różne dziwactwa z ziół i owoców. Ostatnimi czasy troszkę od tego odbiegłam w stronę chemicznych kosmetyków. I równie szybko od nich uciekłam. Chociażby dlatego, że składy mnie przerażały ( np. olejek do demakijażu z ropy naftowej 🙂 ), ale i przyznam szczerze, że lubię się babrać w moich paćkach i olejkach. Owszem, na rynku jest mnóstwo super naturalnych kosmetyków, ale jakoś póki co ich nie czuję. Prawdopodobnie się to zmieni jak będę mogła budżetowo sobie pozwolić na kupowanie kosmetyków prawie codziennie. Na pewno jednak nie odejdę już nigdy od mojej naturalnej pielęgnacji, w której już się super orientuję i mam swoje perełki życia. Tutaj zaprezentuję 3 maseczki, teoretycznie do twarzy, ale jak to bywa z naturalną pielęgnacją – możecie to sobie nałożyć wszędzie, a i tak będzie cudnie.

Kawowa maseczka-peeling

Ta maseczka jest znana chyba wszystkim. W zależności jak się jej użyje, może być po prostu peelingiem mechanicznym. W takiej wersji używam jej najczęściej. Pozostawia skórę super gładką, pobudzoną i lepiej ukrwioną. Używam jej również na całe ciało, jako rozwiązanie na suche części ciała czy wrastające włoski. Wystarczy po prostu kupić kawę do zaparzania, dodać (lub i nie) olejek czy cokolwiek innego, odrobinkę wody i gotowe! Można dodawać do niej inne farfocle, żeby dodać lub wzmocnić jakiś efekt, np. cukier dla dodatkowego złuszczenia i nawilżenia, olej do złagodzenia i natłuszczenia, olejku eterycznego o zapachu pomarańczy na większe pobudzenie itd. Jest mega tania, wydajna i nie psuje się, w przypadku jeśli wyjdzie jej więcej niż się planowało.

Miodowa maseczka nawilżająca

Po prostu miód. Niewiele tu trzeba chyba mówić. Miód w zależności od pochodzenia działa odrobinkę inaczej, ale podstawowe właściwości ma takie same. Tj. nawilżenie, łagodzenie, odżywienie. To kolejna z moich ulubionych maseczek bez względu na to jaką porę roku mamy. Nie ma nic lepszego niż nałożenie na podrażnioną/suchą skórę ciepłego miodu. Tutaj tak samo można dodać inne składniki. Cukier dla złuszczania, cytrynę dla wyrównania kolorytu czy masło shea dla dodatkowego zabezpieczenia skóry.

Truskawkowa maseczka z naturalnymi kwasami

To to w ogóle jest perełka. Na początku podchodziłam do niej sceptycznie, bo nie zauważyłam efektów po jednym razie. Przymierzałam się do kupienia kosmetyku z kwasami, żeby poradził sobie z moimi przebarwieniami i innymi mini problemami. Miałam jednak pod ręką truskawki i postanowiłam, że spróbuję. Przez tydzień codziennie rozgniatałam jedną truskawkę z cukrem i nakładałam na twarz na kilkanaście minut (resztę zjadałam hehe). Efekt przerósł moje oczekiwania, serio. Truskawki, jak i inne owoce, zawierają naturalne kwasy, które działają złuszczająco, wyrównują koloryt, odtykają pory lepiej niż peeling mechaniczny. Regularność przez kilka dni przynosi super rezultaty. Kwasy są na tyle delikatne, że nie zrobią krzywdy. Jednak jeśli ma się mega wrażliwą cerę – uważałabym. Albo robiła maseczkę rzadziej albo kładła coś łagodzącego (np. miód 🙂 ). Dodatkowy plus – jest bardzo bardzo szybka i łatwa w przygotowaniu. Zamiast rozgniatać, wystarczy przekroić jedną truskawkę i jedną z części “jeździć” sobie po twarzy. Resztki można zjeść, więc dwie przyjemności w jednym!

Nawet Lukrecja chce truskawkową maseczkę!

Dodaj komentarz

  Subscribe  
Notification